Więc dzień absorbujący, ale wieczorem.. niesamowita cisza, spokój.
Ale co z tego jak tęskni mi się za brakiem popiskiwania, zabawy, uśmiechów?
Z nowości Melanii.
Dziecko me zaczęło zauważać swój cień.
A wyszło szydło z worka gdy siedziałyśmy razem na pufie Melka rzuciła się na ścianę. Dosłownie: rzuciła się :-D.
Oprócz tego, nie zapeszając! tfu tfu!, Melania zaczyna normalnie jadać..
Ostatnie kilka dni była katorga. Butla kategorycznie poszła w odstawkę, co znaczy, że mleko fuuuj!
A przecież dziecko musi pić mleko.
| Ciekawe gdzie mama chce mnie wysłać...? |
| Eeee tam, z pewnością żarty sobie robi! |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz