czwartek, 15 sierpnia 2013

Wracam!

Po długim czasie.. Witam się ponownie! :-)

Sprawy się wyprostowały, niektóre nie tak jakbym chciała, ale cóż.
Życie wszystko weryfikuje :-)
Nie pozostaje mi przeprosić i obiecać, że od jutra, a może już dzisiaj, pojawi się konkrety post. Nadrabiający czas nieobecności. Chociaż, czy cokolwiek to Wam wynagrodzi?

O Melce, o nas.. Wszystko później.

A teraz tylko się melduję.
Melduję, że żyje i nie mogę doczekać się następnej notki!

Buziaczki słodziaczki dla wszystkich oczekujących :-*

sobota, 16 marca 2013

40faktow na temat mojej ciazy ;-)

Dobrze, że dzisiaj zajrzałam na bloga, bo gdyby nie to, to pewnie ominęłaby mnie świetna zabawa!
A więc.. wciągnęła mnie w to Estima da :*

1. Ciąża była nieplanowana
2. Pierwszy test zrobiłam w tajemnicy przed M., nie chciałam panikować
3. Dwie kreski ujrzałam 10stycznia
4. Później zrobiłam jeszcze trzy testy dla pewnosci :D
5. Ciążę potwierdził lekarz 14stycznia, byłam wtedy w 6t.c.
6. Od samego początku brałam witaminy, jednak później je odstawiłam, bo lekarz nastraszył mnie, że dziecko będzie duże :D.
7. Gdy jeszcze nie wiedziałam o ciąży odtrącało mnie już od papierosów, kurczaka i słodyczy
8. Pod koniec ciąży ponownie pokochałam słodycze!
9. Od 23t.c. miałam skurcze
10. Większość ciąży przechodziłam na lekach podtrzymujących
11. Od początku czułam, że będę miała córkę :-)
12. Mała na USG nie chciała pokazać płci, dowiedzieliśmy się dopiero w 32t.c.
13. Chciałam rodzić w zupełnie innym szpitalu!
14. Pisałam maturę z brzuchem ;-)
15. Pierwszy trymestr męczyły mnie okropne mdłości i zgaga
16. W trakcie porodu nawet ją miałam :P
17. Imię dla córki mieliśmy wybrane od samego początku, gdy tylko dowiedzieliśmy się o ciąży
18. Syna mielibyśmy bezimiennego:D
19. W ciąży pokochałam napoje gazowane i niestety zostało mi to do teraz ;-)
20. Pierwsze ubranka kupowała moja mama w tajemnicy przede mną
21. Pierwszą osobą, która dowiedziała się o ciąży, oprócz mojego partnera, była znajoma ze szkoły
22. Śmiałam się, że moje dziecko będzie uwielbiało jazdę autobusem, ponieważ większość ciąży dojeżdżałam 50km do szkoły
23. Uwielbialam wizyty u Doktorka, co by moc podgladac Melke
24. Kazdej wizycie i podgladaniu Dzidka towarzyszyl mi M.
25. Nie chcialam karmic piersia, jednak po namowach M. dalam sie przekonac
26. Wozek odebralismy dopiero tydzien po narodzinach Melanii
27. Balam sie, ze nie bede wiedziec kiedy zaczna sie porod
28. W ciazy moglam przespac caly dzien 
29. 5dni przed porodem dostalam kolki nerkowej
30. Dzieki kolce nerkowej zostalam tak znieczulona, ze nie czulam skurczy, wiec moglabym takim sposobem urodzic druzne pilkarska w domu ;-)
31. Dzien przed wypisem z jednego szpitala noc spedzilam na porodowce z mozliwoscia wywolania porodu
32. Przez znieczulenia, oprocz braku odczuwania skurczy, Mala tracila tetno
33. Mimo, iz same saczly mi sie wody przebili mi pecherz ze wzgledu na dziecko ;-)
34. Wtedy dowiedzialam sie, co to skurcze! Auucccc!
35. W ciazy prztylam 14kg, z czego 3kg przed ostatnie trzy dni kroplowek, wiec w sumie to 11kg
36. Nie chcialam aby M. byl przy skurczach partych, jednak zostal do konca. Bogu dzieki!
37. W trakcie porodu dostalam ostatni raz zgagi :P
38. Przez cala ciaze z zamilowaniem czytalam gazety typu "Takie jest zycie" :D
39. Nie chodzilam do szkoly rodzenia
40. Nigdy wiecej nie zdecyduje sie na ciaze latem.. Jedynie zima :D

Do zabawy zapraszam wszystkich chetnych i mam nadzieje, ze od poniedzalku bedzie Nas wiecej ;-).
Trzymac kciuki!

niedziela, 10 marca 2013

Odwiedziny

Zawsze jak mam z zamiarze pisać bloga, mniej więcej, regularnie to coś staje na mojej drodze.
Teraz zmagamy się z chorobą prababci Melanii - dlatego też mnie mniej.
Codzienne dojazdy do szpitala, zajmowanie się Melą (która notabene przechodzi skok rozwojowy), obowiązki domowe, jako takie życie towarzyskie.. Wszystko na wysokich obrotach.

Jednak wracając do Melanii.
Małą od niedawna zaczęło parzyć łóżeczko.
Zawsze bezproblemowo leżała w nim, bawiła się czy nawet zasypiała.
Od narodzin nie wiemy, co to spanie z dzieckiem, tzw. trójkącik łóżkowy :D.
Teraz jest KATASTROFA.
Ledwo się Ją położy to jest kopanie nóżkami, odkrywanie się, piszczenie, krzyczenie, a na końcu ryk.
Próbowałam zostawić światło, stać, a nawet stać przy łóżeczku i przy włączonym świetle. Na nic się zdają me próby..

Poczekamy, zobaczymy, ale nie nauczymy zasypiać i spać z Nami.


Zdjęcia są z sobotnich odwiedzin u koleżanki Zośki, która ma półtora miesiąca.
Powiem Wam, że tak patrząc na Maluszkową.. Bałabym się już wziąć takiego Okruszka na ręce..
Bałabym się, że zrobię Jej krzywdę..


Z ciocią Magdą i wujkiem Wackiem oraz najważniejszą Zośką! :-)


Ostatniego zdjęcia (z kolegą niekapkiem :D) nie mogę za nic w świecie obrócić.. W komputerze jest ładnie pionowo,a  tutaj klops..