Teraz zmagamy się z chorobą prababci Melanii - dlatego też mnie mniej.
Codzienne dojazdy do szpitala, zajmowanie się Melą (która notabene przechodzi skok rozwojowy), obowiązki domowe, jako takie życie towarzyskie.. Wszystko na wysokich obrotach.
Jednak wracając do Melanii.
Małą od niedawna zaczęło parzyć łóżeczko.
Zawsze bezproblemowo leżała w nim, bawiła się czy nawet zasypiała.
Od narodzin nie wiemy, co to spanie z dzieckiem, tzw. trójkącik łóżkowy :D.
Teraz jest KATASTROFA.
Ledwo się Ją położy to jest kopanie nóżkami, odkrywanie się, piszczenie, krzyczenie, a na końcu ryk.
Próbowałam zostawić światło, stać, a nawet stać przy łóżeczku i przy włączonym świetle. Na nic się zdają me próby..
Poczekamy, zobaczymy, ale nie nauczymy zasypiać i spać z Nami.
Zdjęcia są z sobotnich odwiedzin u koleżanki Zośki, która ma półtora miesiąca.
Powiem Wam, że tak patrząc na Maluszkową.. Bałabym się już wziąć takiego Okruszka na ręce..
Bałabym się, że zrobię Jej krzywdę..
| Z ciocią Magdą i wujkiem Wackiem oraz najważniejszą Zośką! :-) |
Ostatniego zdjęcia (z kolegą niekapkiem :D) nie mogę za nic w świecie obrócić.. W komputerze jest ładnie pionowo,a tutaj klops..
dziękuję za odwiedzinki :) co do parzącego łóżeczka, mój drze się jak poparzony gdy go w przeciągu kilku minut nie wyciągnę jak się przebudzi w nocy ;)
OdpowiedzUsuńMoże to u niej lęk separacyjny z tym łóżeczkowym spaniem?
OdpowiedzUsuńSkąd taki lęk się bierze???
UsuńWydaje mi się że być może Melcia jest na takim etapie rozwojowym że o wiele bardziej łaknie bliskości z Wami, co wiąże się np. z tym że nie chce być sama w łóżeczku, woli być bliżej rodziców, mamy. Stąd łóżeczkowy bunt.
UsuńZauważ że wcześniej była mniejsza, mniej kumata, więcej spała i w sumie było jej o wiele bardziej wszystko jedno :) Teraz obserwuje, każdego dnia dużo się uczy, a w nocy chciałaby się do Ciebie tulić. Może o to chodzi? :)
Nasza Michaśka spała do 2-giego miesiąca z nami w łóżku, później powędrowała na 6 miesięcy do swojego łóżeczka, ale odkąd miała lekki wypadek zaczęłam ją zabierać do siebie do łóżka w momencie gdy kładę się już spać (do tej pory mała śpi w swoim łóżeczku). Jakoś nie przeszkadza nam jej obecność w łóżku, mi wygodniej i czuję się pewniej i bardziej komfortowo że mała jest przy mnie (lepiej mi się śpi) i nie myślę o dalszych konsekwencjach :D
Buziaki dla tej małej odkrywczyni świata!:) Rośnie piękna!
Oj ja pamiętam ten okres, tez tak miałam...pół roku miała Zuzia...tylko na rączkach usypiała...
OdpowiedzUsuńDodam, że mała z nami nigdy nie spała...
Do pewnego czasu było całkiem miło, bez nerwów...
Później rączki były beee i tylko nosidełko zostało...to była dopiero masakra!!!!
Aktualnie mamy etap samodzielnego usypiania w łóżeczku w swoim pokoju...2 dni płaczu i skończyło się na usypianiu od razu przy butli hehe :D już drugi tydzień idzie jupi :)
Ona jeszcze za malutka chyba jest na taką metodę usypiania...